Przyszłości, nadchodzę!

Heyka ; )

Uznałem, iż wypada omówić kilka ważnych spraw zawartych w obrębie tego co tworzę. Będzie to ogół informacji na temat planów oraz kilka odpowiedzi na często mi zadawane pytania „dlaczego..?”.
Na pierwszy ogień Hateprayer. To był taki oto projekcik muzyczny powolno i nieśmiało rozwijany na przestrzeni dziejów. Geneza nazwy jest wyjątkowo ciekawa, a pełną opowieść na ten temat słyszała chyba zaledwie jedna czy dwie osoby.. – ale nad tym z pewnością jeszcze będziemy wspólnie dumać. [No teraz, to już nie jestem pewien czy zamierzam odkopywać na nowo czasy gimnazjum na forum publicznym. Tak więc, powątpiewam – uzupełnienie, rok 2019] Projekt Hateprayer uważam oficjalnie za zamknięty. Strasznie się zmieniłem przez ostatnie dwa miesiące, od czasu tej wiekopomnej i przerażającej sytuacji. Zmiana charakteru wiąże się bezpośrednio z całą twórczością – tak, tak, to oczywiste… Ale do rzeczy. Primo, jako że ogół twórczości jest w języku polskim..

, angielska nazwa jest wręcz idiotyczna. Tym bardziej, iż klimatycznie wskazuje ona na chuj-wie-metal a my w sumie nadal nie wiemy jak się sklasyfikować – a jakoś wypadałoby. [Eee tam ;P – uzupełnienie, rok 2019] Co idzie za polskością tekstów piosenek, którą wręcz pokochałem, nazwa zespołu to musi być jakaś finezyjna gra słów – przede wszystkim polskich – i basta! Secundo, słowa „hate” i „prayer”. Hate ma ukazywać agresywny charakter, bunt, nienawistne traktowanie świata, pogardę. Prayer jako modlitwa ma mieć wydźwięk bardziej poglądowy. Gra tych dwóch słów znaczy tyle co izolacja od obcych zasad. Niepodporządkowanie się istniejącym regułom we wszechświecie. Taki ogólik znaczenia tytułu.

Nie wstydząc się polszczyzny brodzimy w niej po kolana – od polskich tekstów, aż po polską nazwę. Niestety jeszcze wam jej nie podam, bo takowa nie istnieje. Wiem, wiem, zły Kielan się opierdala. No cóż.. – bywa. 😛 Jest to kolejny rozdział w życiu, który rozpoczynam z uśmiechem na ustach. Przedstawiam plan działania, czyli związane z nim instrumentarium: Będę grać na gitarze i śpiewać, Asia – nasza Panda – będzie dzierżyła altówkę, Szymon jak zwykle nawalać na bębnach, no chyba że da się namówić na perkusję – a da się namówić. 😉 Ponadto potrzebujemy jeszcze basu. Pomysł jest taki, by zarówno akustycznie jak i tradycyjnie brzmieniowo pochwycić serca publiki. Rzecz jasna każdy kawałek wykonany tak i tak będzie zagrany nieco inaczej ; ) – a nie jak w większości przypadków nutka w nutkę..

No właśnie – fantasy. Jak to już niektórzy wiedzą, kreuję uniwersum i w nim zamierzam osadzić swą powieść, a co za tym idzie, wprowadzenie do niej – opowiadania. I tutaj mamy spojenie całości – teksty piosenek mają być tematycznie związane z opowiadaniami i osadzone w realiach Złamanych Krain. Wyobraźcie sobie prawdziwych bardów tamtych czasów śpiewających o elfickich królowych, skarbach krasnoludów, tudzież przekazujących wam historię o najwyższej wieży maga. Tak bardzo jara mnie ten pomysł!! Dzięki temu wszystkiemu będę miał punkt odniesienia do wszystkiego co tworzę. [Czyli Złamane Krainy – uzupełnienie, rok 2019]

 

To co jeszcze stanowczo zasługuję na uwagę w tym „dziale” to z pewnością fotografia. O tak. Ten, od zawsze, pasjonujący mnie dział, me hobby, ta pasja… Zamierzam zalewać swój profil przeróżnymi obrazami o milionie znaczeń i nie tylko. Zamierzam grzeszyć aparatem [może w końcu kupię sobie tą lustrzankę..] utrwalając wszystko co kipi uczuciem czy przekazuje „to coś”. Whatever. Będę zły! W chuj zły. A kto nie chce oglądać niech nie ogląda!

No i na dobranoc trza się pożegnać – Czołem dzieciaczki!!! Bywajcie. Wszyscy. Albo nie, nikt. Albo wszyscy.. ? A nie wiem już sam. Spać mi się chceeeeee.. Heyka ; )

2 Replies to “Przyszłości, nadchodzę!”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *