Zagubiony pościk


Każdy dzień jest dobrym dniem by wysmarować jakiegoś posta na bloga. Tak więc jestem. Skorzystam z okazji i się pochwalę. Spłodziłem wczoraj takiego twora imieniem Snow, że hoho. ;D Naprawdę uważam to za ogromny postęp po Beat It – jak na operowanie kamerą drugi raz w życiu chyba jest całkiem całkiem – wiem, wiem, momentami ostrość obrazu woła o pomstę do nieba.

Oprócz sesji zdjęciowej na dachu pewnego opuszczonego budynku i całego dnia spędzonego na kręceniu różnorakich scen do teledysku aktualnie zajmuję się jeszcze czymś. Będzie film! 😀 Mamy już jako taką ekipę i chcemy nakręcić 30-40 minutówkę. Pewna koncepcja tli się w mym umyśle i sądzę, że po kilku ewolucjach i tygodniach ujrzy światło dzienne. [Wspominałem wcześniej, wspomnę i teraz. Nie wyszło. ; ( – uzupełnienie, rok 2019]

Muszę wam powiedzieć, że po powrocie z kolejnej sesji, jestem padnięty. 7-8 godzinne pozowanie do zdjęć, kręcenie ujęć, granie na gitarze w przeróżnych pozach i noszenie ze sobą całego tego osprzętowania daje mi się we znaki. Po odgrywaniu tych scenek nie ma się siły na zwykłą gestykulacje, nie mówiąc już o zmienianie tonu głosu..

Najwidoczniej miałem kiedyś skończyć tego posta, ale tutaj kolejny twór imieniem Californication, później wizyta w szpitalu i pościk się zagubił gdzieś w wersjach roboczych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *