Smutno mi, Boże!

Mieć czy być? Tworzyć czy niszczyć. Nawet znając swą ścieżkę, ciężkawo jest się na niej utrzymać, a przeciwności losu bywają niezwykle kuszące….

Miałem kiedyś napisać posta i zaczynał się właśnie powyższymi słowami. Nigdy go nie skończę, więc piszę dalej. Musimy płynąć… Iść do przodu. Czas się przecież nie cofa – podobno…
Zawsze chciałem poukładać sobie życie. Chciałem sobie płynąć, zbierając w swej głowie otoczki niesamowitych wspomnień. Chciałem czerpać garściami z otaczającego mnie świata. Chciałem.. – Ach! Jakże to słowo ma gorzki wydźwięk… cierpki smak.
Tak. Kolejne słowa spisane w ramach impulsu. Czy ważne są zasady? Mam na myśli dokładnie te, które pętają ci myśli i zabraniają używać pewnych modyfikacji związków frazeologicznych [jak można modyfikować związek frazeologiczny!!! Be be] i zestawień słów. Dźwięk, który jest gorzki? Zapewne strasznie kiepski autor to pisał skoro napisał taką brednie. Bynajmniej.


Ludzie nie potrafią zwolnić. Życie większości polega na siedzeniu przed telewizorem i karmienie swej, jakże pokrzywdzonej duszyczki, wszelkimi telewizyjnymi „prawidłami”. Przedstawiają nam konkretną wizję marzeń, ideału ciała…. przy tym wszystkim zabraniając marzyć poza zdolność możliwości kredytowej. W tej całej pogoni gubią samych siebie.
Przecież w tych czasach nikt nie myśli o samotności. [No prawie nikt…] Nie siedzi wieczorami zastanawiając się co inni robią. Czy są szczęśliwi z tego jaką ścieżkę obrali i do czego dążą? Po pięćdziesiątce powoli budzą się z letargu – o jejku, nic nie zrobiłem w tym życiu. Jakże ono było marne… Czemu ja nigdy nigdzie nie pojechałem.. Czemu nigdy niczego nie przeżyłem…

Nie rozumiem tego wszystkiego. Pojmuję matematykę wyższą, algebrę abstrakcyjną i inne duperszwance, a tego ni chooooooja nie potrafię. Jakoś zakres głupoty i krótkowzroczności przekracza moje możliwości poznawcze i inne takie… Znowu mam wrażenie, że gadam o tym samym – i tak zapewne jest, bo o czym innym mógłby gadać poczciwy kielanek, jak nie o tym. I o tym jaką znowu odczuwa pustkę. I że jest mu smutno, i że, i że…

Dobra, koniec!

Wydaję książkę! – tutaj puścić fanfary, rozwinąć czerwone dywany… Spełniam kolejne ze swych marzeń. Wykreowałem uniwersum Złamanych Krain. Premiera jakoś w marcu. Podobno… xD (Hoho, ale była obsówa, mówię wam. Jak zazwyczaj się spóźniam, to tutaj spóźniłem się 2 miesiące z hakiem – uzupełnienie, rok 2019)  I podobno będzie ta książka nawet w empiku i księgarniach [podobno.. xD ups, klauzula poufności zawarta w umowie.. xD]. Nic więcej nie będę o tej książce teraz pisał, bo jakoś nie mam ochoty. Jarałem się tym strasznie wcześniej, a dzisiaj jest smutek, więc nie zmieniajmy znacząco tego uczucia… xD Kurwa, na żarty mi się zbiera.

Wiem, że mojego pięknego bloga nikt nie czyta i w sumie wali mnie to. Robię to, bo moim gimnazjalnym marzeniem było założenie sobie bloga i pisanie słit pościków na nim. Zawsze chciałem mieć swoje miejsce. No i się w to bawię dopiero teraz. Wiem, o tym też pewnie wspominałem. (Eeee… chyba nie, albo nie wyłapałem. – uzupełnienie, rok 2019)
No nic. Pewnie napiszę coś za jakiś czas – no ejjjj no, naprawdę. xD

Będzie temat książki, temat marzeń, będzie pozytywnie. Musi być pozytywnie, no nie. ; ) – [wiem, wiem idealnie to pasuje do tematu posta.]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *