Tytułem pisania

Krok pierwszy – przestaw zegarek o 10 godzin i  59 min i 40 sek

Krok drugi – wypowiedz na głos słowa: „Oho, Kielan tym razem się nie spóźnił.”.

Pierwsza kwestia. Nie, nie zapomniałem o was. Były pewne komplikacje, tę część posta napisałem jeszcze wczoraj i miałem jako tako ułożone w głowie co chcę wam przekazać. Niestety jednak przegrałem walkę z mymi ograniczeniami człowieczeństwa – czyt. zwyczajnie byłem już byt zmęczony. Ostatnimi czasy bardzo dużo pracuję nad grą planszową. W zasadzie miała to być niespodzianka i chciałem wam o tym powiedzieć, jak już więcej grafik będzie ukończonych, by od razu co nieco zaprezentować – no ale cóż, wyszło jak zwykle. ; p Grunt to trzymać się planu, no nie. Mój plan niestety został nieco zapomniany… bo jak wczoraj zacząłem pisać wstęp, tak teraz nie mam pojęcia o czym miała być dalsza część. Tzn. tak naprawdę rozpatruję kilka wariantów, ale do podjęcia ostatecznego werdyktu jeszcze długa droga.

Kontynuując ostatnio poruszony wątek – ambicja. Wiecie, chociażby z literatury, chciałbym napisać naprawdę wiele rzeczy – powieść Sci-fi, coś luźnego bez planu wydarzeń (tak na żywioł) i rzecz jasna pisać dalej o Złamanych Krainach. Pracuję nad trzecią częścią i zapowiada się naprawdę świetnie. W planie wydarzeń wszystkie linie fabularne fajnie mi się rozwinęły i teraz została jedynie właściwa część rozpisania tego wszystkiego. I dobra, coś tam pisałem jakoś w  styczniu, lutym. Mam prolog i rozdział pierwszy… i nie czuję tego żeby pisać dalej. Co siadałem do tego, by skrobnąć kilka zdań więcej, to moje starania spełzały na niczym. Nie potrafiłem wykrzesić z siebie ni słowa. Nie umiem. To musi być ten właściwy moment. Wiecie, chciałem tak na zawołanie napisać trzecią część – i w planach było całość rozpisać w wakacje (czerwiec, lipiec, sierpień, tak plus minus). Ale już jakoś do tego podchodzę, że „nie”. Na razie ten projekt musi poczekać. Priorytetem dla mnie ukończenie gry planszowej, kampania na kickstarterze, no ogółem finalizacja. Być może do października/listopada się wyrobię, oby.

 

Też mam takie postanowienie, że co roku musi wychodzić jedna część Złamanych Krain. Już jak widać nie dotrzymuje słowa, ale ale…. to była wina drukarni! I hurtowni. I księgarń. I…. no dobra, moja też. Słyszałem – już długi czas temu, tak swoją drogą – że taki Piipiuk podobno pisze po kilka książek na rok, bardzo podobnie jak King. Dla mnie jest to niepojęte. Gdybym miał tylko i wyłącznie pisać to prawdopodobnie dwie, dwie i pół na rok to byłby dla mnie maks. Nie da się! Tzn. wiecie, może inaczej. Oni mają podejście, siadam i 8 godzin dziennie piszę. Okey, wtedy można naprawdę dużo napisać. ALE ALE ALE! Dla mnie ich książki są puste jak cholera. Traktują niemalże o niczym. Coś sobie ułożą w głowie, przelewają te myśli na papier, ale ich słowa kompletnie nie są podparte doświadczeniami z życia. Przeczytałem po kilka książek każdego z nich – i jestem na nie. Dla mnie to jest kompletne lanie wody. Ilość wartościowych treści jest zbieżna do zera przy bieżącej stronie dążącej do ostatniej. Uważam, że książki Kinga idealnie nadają się jako scenariusze do filmów. Ale, gdy się je czyta to to jest takie rozwleczone. Nawet nie zamierzam więcej o tym myśleć

I to by właśnie tłumaczyło moją szybkość pisania. Też inna sprawa, że nie lubię robić w kółko jednej rzeczy. Muszę na przemian wykonywać kilka różnych, by utrzymywać wysoki poziom koncentracji, bo inaczej monotonia daje się we znaki. I wiele osób też sie mnie pyta – a jak to jest napisać książkę? Było ciężko? Odpowiedź zasadniczo jest bardzo prosta – tak, było ciężko. Chodzi o to, że stworzenie czegoś takiego to olbrzymi projekt, wymaga ogromnej cierpliwości i samozaparcia. Musisz naprawdę bardzo tego chcieć, bo inaczej szybko porzucisz pisanie. Przecież ile było osób, które wiecznie coś piszą, a niczego nigdy nie kończą. Gdy już napiszesz kilka rozdziałów, pisanie wchodzi Ci w nawyk. Robisz to automatycznie, wręcz sobie planujesz – Okey, to wieczorkiem, czy tam rano przed wyjściem z domu sobie popiszę. Może pierdyknę ten rozdział do końca”.

Dobra, bo tak myślę, i myślę jakie by tu wam jeszcze fakty przedstawić odnośnie pisanie, odnośnie tego jak pracuję nad nowymi opowieściami ze Złamanych Krain, ale jednak nie. Na razie to by było na tyle.

Heyka i do następnego.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *