Pierwiastek zwany Przeznaczeniem

Przez olbrzymią część mego życia zastanawiałem się nad istotą mego jestestwa oraz tym czy zasadniczo istnieje termin taki jak przeznaczenie, i to czy takie podejście do tematu jest słuszne. Przez swą wędrówkę przez życie zebrałem garść ciekawych przemyśleń na ten temat.
Dość sztampowym przykładem terminu Przeznaczenie, czy też może „ślepego fatum”, jest znana ze szkoły lektura o Edypie. Jego los został już kiedyś przez kogoś zaplanowany, a sam bohater może się jedynie miotać w klatce swego losu niczym rozjuszone zwierze, ale i tak nic na to nie wskura. Jego działania bowiem jedynie go przybliżą do nieuniknionego. Czy taka koncepcja świata ma w istocie miejsce? Być może, ale ciężko to jednoznacznie określić. Tutaj w gre wchodziłoby już widzenie przyszłości, i jeśli tak to w pewien sposób manipulowanie nią byłoby możliwe. Nie zastanawialiście się nigdy – przykładowo choćby w szkole – patrzysz na kogoś i próbujesz odgadnąć jak w przyszłości potoczy się jego życie. Czy wyniki teraźniejszych działań jakoś będą na nią rzutowały?
Może na start nieco prozaiczny przykład. Mamy dzieciaka, który jest gruby. Czy będzie skazany na swą otyłość przez całe życie? Widząc go na codzień wszystko na to wskazuje, bo przecież praktycznie się nie zmienia. Nasz grubas zaczyna regularnie jeździć na rowerze. W mgnieniu oka mija pół roku, później rok, a z jego nadwagi nic nie zostaje. Jest już zwykłym chłopakiem. To jest oczywista oczywistość (tak, kocham to stwierdzenie, a za pełny wydźwięk tego powiedzonka chciałbym pogratulować „pulchnemu”. [Pewnie nie wiecie o kogo chodzi, ale to mało istotne przy całości artykułu. Warcraft rządzi. ; ) ] ).
Tak naprawdę my, całe nasze jestestwo, jesteśmy sumą naszych doświadczeń i podjętych decyzji. Niektóre są małoistotne, inne wielowymiarowo wpływają na całe nasze życie. To, co robimy na codzień, określa nasz byt w przyszłości. Nasze małe decyzje zamieniają się w coraz większe. Jestem zdania, że człowiek zawsze może się zmienić, bo wszystko jest określone tzw. „wolą życia”. To ile zdołasz zrobić każdego dnia determinuje szybkość zmian w twoim życiu, oraz jednoczesny rozwój czy też upośledzenie jednostki.
Wielokrotnie analizowałem życiorysy znanych osobistości i to jakie podejmowały decyzje, które później zaowocowały późniejszym sukcesem. W każdym przypadku jedna mała decyzja zaczynała pociągać za sobą szereg kolejnych ważniejszych. Niektórym personom rzecz jasna podwinęła się czasem noga, jednakże ostatecznie i tak osiągnęły swoje. Najbardziej istotnym aspektem jest analiza danych, które dostarczasz umysłowi. Spróbuj wyciągnąć ile się da z każdej zaistniałej sytuacji – czyli zwyczajnie przekuj to na doświadczenie życiowe.
Żyjemy w świecie, gdzie każdy ma dostęp do praktycznie nieograniczonej (przynajmniej w sensie przeliczalnym na czas twojego istnienia) wiedzy i jest ona dosłownie w zasięgu ręki. Tak, pomachaj swojemu telefonowi. Możesz stać się kim tylko zechcesz, przeżyć życie jak tylko chcesz. Wszystko określane jest tylko za pomocą twojej woli i podjętych decyzji. Możesz zgłębiać tajemnice świata, rozwijać swoją osobowość, planować. Możesz również przeglądać śmieciowe informacje i memy i robić sobie sieczkę z mózgu. Kazdy ma wybór. Każdy robi jak uważa.
Nieodłącznym elementem umysłu jest inteligencja. Można ją nawet zaobserwować nie tylko u zwierząt, ale również roślin. To w jaki sposób rozrastają się korzenie i gałęzie jest oczywiście zdeterminowane przez środowisko. Sposobem reakcji takiego żyjątka na świat jest tzw. Złota proporcja (termin matematyczny mocno skorelowany nie tylko z naturą, ale również sztuką). Rośliny wykorzystują ją, by zmaksymalizować efektywność pobierania niezbędnych składników odżywczych do przeżycia.
Często inteligencja mylona jest z mądrością. Mądrość jest jedynie terminem określającym, iż dana jednostka posiada w umyśle spore nakłady informacji, czyli wiedzę. Inteligencje określiłbym raczej jako szybkość przyswajania nowych bodźców przez mózg, umiejętność rozwiązywania problemów, umiejętność wyciągania wniosków z przedstawionych informacji. Wiecie jak wyglądają testy na inteligencje? Te prawdziwe, a nie jakieś podrabiane. Podstawowym ich założeniem jest, iż nie mogą w żaden sposób być skorelowane z danym środowiskiem, czy umiejętnościami lingwistycznymi. Jest on zwyczajnie oparty na symbolach (a więc czymś co bada matematyka, a większość myśli, że jest to tylko złudne liczenie cyferek – bo nawet nie liczb).
Jeszcze, żeby nikogo nie okłamywać, powiem tak. Gdy masz 7 lat i idziesz do szkoły, karty tak naprawdę są już niemal rozdane. Już jest po ptokach. Prawie wszystko jest określone. To jaki system wartości wyniosłeś z domu, to jak potrafisz komunikować się z ludźmi i jak sobie radzisz z podstawowymi problemami. Ten okres dzieciństwa zdeterminowałbym jako najbardziej istotny w tułaczce po świecie. Wniosek – dosyć trywialny – im wcześniej podjęta decyzja o działaniu, tym szybciej ona zaowocuje i tym bardziej będzie ona rzutować na przyszłość.
W większości przypadków ludzi ta bariera 7 lat to jest kres rozwoju ich umysłu – dalej jest tak naprawdę tylko i wyłącznie zbieranie wiedzy i nawyków życiowych. Sama mistyczna inteligencja pozostaje już nienaruszona, bądź też nawet upośledzona… Bądź inny. Nie zaprzestawaj wtedy tylko ucz się całe życie. Karm swój umysł wartościowymi impulsami.
I jeszcze jedna kwestia, z którą kompletnie się nie zgadzam – powiedzonko: „Słuchaj starszych”. Nie! Uściślijmy to. Wysłuchaj każdą inną osobę. Przemyśl to czego się dowiedziałeś, a więc wyprowadź wnioski z doświadczenia życiowego i jak mogłoby to rzutować na przyszłość. Ostatecznie podejmij decyzje czy się z tym zgadzasz czy też nie. Najgłupszą rzeczą, jaka jest sugerowana przez tę sentencje, jest ślepa wiara, w to iż starsza jednostka nieomylnie ci doradzi. Każdy popełnia błędy. Niekażdy również chce dla ciebie dobrze. Tak więc myśl. Zacznij w końcu myśleć, by móc zacząć żyć.
Najbardziej demotywującą rzeczą jest ogrom ludzi, którzy zachowują się jak nic nieznaczące trybiki w wielkiej machinie świata, którzy kompletnie nie starają się tego zmienić i nie widzą dla siebie żadnej drogi. I muszę to powiedzieć. Tak, wasze życie w pryzmacie przyszłości wszechświata jest kompletnie nieistotne. To czy zginiecie czy nie, nie ma większego znaczenia.
Wracając do sedna sprawy, każdego dnia pomyśl – ile dziś zrobiłem by pchnąć swe życie do przodu? Czy to co robiłem miało jakikolwiek sens? Co sprawią moje działania?
Na dzisiaj tyle.
Heyka.

ps. coś się delikatnie mówiąc zepsuło i mi nie wchodzą entery między akapitami… Próbowałem to zmienić, próbowałem i próbowałem, ale w końcu straciłem nerwy.