Recenzja – GameDec

 Przybyłem do tego świata z wielką nadzieją i pełen entuzjazmu, a powracam…ekhm, uciekłem.

Tak w olbrzymim skrócie podsumowałbym moją przygodę z Gamedeckiem. To gra, która oczarowała mnie swoim pierwszym gameplay’em. Gra robi niesamowite wrażenie, prezentując wyraźnie zarysowaną i pełną kolorów grafikę. Już w pierwszych chwilach ma się ochotę chłonąć ten świat. Jest się bardzo ciekawym tego, co kryje się w tej grze. Również same możliwości – rozmawiając masz różne możliwości dialogowe w zależności od tego jak rozwinąłeś (!) postać, a cała gra prezentowana jest jako śledztwo, w którym zbierasz dowody i przeprowadzasz dedukcje. Co może się nie udać? Czy to w ogóle może się nie udać? No może.

Gra zrobiła na mnie niesamowite pierwsze wrażenie, gdy oglądałem materiały promocyjne, jednak gdy już sięgnąłem po tytuł, emocje zaczęły opadać. Gra wita nas edytorem postaci – Bomba, myślę sobie. To naprawdę będzie gra idealna. Rozpoczynamy w swoim mieszkaniu. Już na samym początku mamy decyzyjność i nie wiadomo za co się wpierw zabrać. Możemy popatrzeć przez okno i porozmyślać nad życiem czy przejrzeć rzeczy w domu. Ten początkowy monolog przy oknie naprawdę zrobił na mnie wrażenie. W tym momencie myślałem, że Gamedec będzie dla mnie kamieniem milowym w przygodówkach. Było idealnie. Wtedy było 10/10.  Było…

Schody jednak zaczęły się, gdy zacząłem przeglądać dziennik z materiałami – a to odnośnie postaci, a to odnośnie używanych w tym świecie słów. Gra zasypuje nas toną tekstu. Bite półtorej godziny czytałem wszystkie te wiadomości, które pojawiły się w naszym menu i nawet nie zdołałem się zapoznać z połową z nich. Już na samiutkim początku gra rzuca w nas kilkoma tonami tekstu. Kilka przeczytanych tam wiadomości było naprawdę intrygujących, jednak znacząca większość pełniła tylko rolę zapychacza napisanego bez smaku. Szczególnie beznadziejne były materiały z rozmowami.

W końcu zacząłem grać. Kilka kliknięć po pokoju, by wkrótce znów zasypała mnie kolejna lawina tekstu. Cała grafika pełni tu rolę ładnej sztywnej tapety. Świat jest jak dla mnie kompletnie pozbawiony życia. Jest w pewien sposób niespójny i nienaturalny. Momentami zastanawiałem się czy grałem dalej ze względu na główny motyw fabuły czy może jednak tylko po to, by obejrzeć dalsze scenerie, cały czas jednak przymykając oczy na grywalność samej gry.

Długo również zbierałem się do napisania czegokolwiek na temat Gamedeca. Musiałem ochłonąć i obiektywnie spojrzeć na wszystkie fakty. Mam wrażenie, że ostatnimi czasy coraz więcej gier próbuje mydlić nam oczy tym, że „są fajne”, grając nam sumieniu. Widzisz, że w tytuł włożono sporo pracy i grasz nieco dłużej niżbyś chciał, jedynie ze względu na szacunek do pracy autorów i lepsze zapoznanie się z dziełem.

Nie da się jednak. Późniejsza część była dla mnie jedynie udręką. Rozgrywka jest sztywna i drewniana. Miałem wrażenie obcowania z grą paragrafową, w której cała komputerowa otoczka jest w zupełności zbędna. Wciąż czytasz i czytasz, a pozostałość to złudzenie wyboru. Próbowano mi zamydlić oczy, że ma znaczenie jak przeprowadzę dedukcje w śledztwie i jakie wybiorę opcje dialogowe. Nic tu jednak nie ma znaczenia i przez to z biegiem czasu przyjmuje się tutaj postawę obojętną.

Koncepcja wydaje się świetna – bo z jednej strony śledztwa, z drugiej strony rozwijamy naszą postać wykupując nowe zdolności. Wszystko to sprowadza się jednak do klikania kolejnych opcji dialogowych i czytania. Wspomnę również fakt nie za dobrze świadczący o grze. Przeprowadzając dedukcję wybieramy jedną z możliwości, która nam najbardziej pasuje. Najśmieszniejsze jest to, jak wyglądają szczegółowe opisy tychże opcji. Wciąż miałem wrażenie, że rozwiązuje wtedy test zamkniętej odpowiedzi ABCD dla pięcioklasistów. Opisy same sugerują nam co jest poprawne, a co nie. Przez to nie jest konieczna znajomość całej gry, co odbiera kompletnie sensu całej dedukcji. Inna sprawa to fakt, że inne ze śledztw są tak skonstruowane, że każda odpowiedź pasuje. Biorąc pod uwagę  to, że wcale nie ma znaczenia co wybierzemy, potęguje to tylko mylne wrażenie możliwości wyboru i wpłynięcia na cokolwiek.

Ciekawymi momentami były: pogoń po dachach oraz walka. Jak tak teraz myślę, bardzo dobrze urozmaicały gameplay. Jako tytułowy gamedec będziemy odwiedzać różne wirtualne „tytuły” w grze. Początkowo koncepcja była dla mnie boska. Później bardzo powtarzalna. Wciąż tylko klepanie tego samego schematu.

Jest rzecz, która decyduje o tym, że tytuł jest dla mnie słaby – Brak klimatu. Nie potrafię się tu wczuć. Z jednej strony mamy bardzo ciekawe pojęcia, jak np. realium, bardzo ciekawie jest przedstawiony świat, a przemierzane przez nas scenerie są naprawdę ładne. Z drugiej jednak to wciąż to samo. Ciągłe zderzanie się ze ścianą tekstu, której większa część jest zwyczajnie słaba i nieciekawie napisana. Gra to całkowita liniówka, które jednak próbuje nam wmawiać, że tak nie jest. Cały rozwój bohatera kompletnie nic nie znaczy. Dla mnie Gamedec nie zasługuje na miano gry przygodowej. Dla mnie jest to gra paragrafowa. (słaba gra paragrafowa) Wychodzę również z założenia, że jeśli dany twór obfituje w tekst, to nie powinien być grą komputerową. Od tego są książki. Gra – jak nazwa wskazuje – ma coś symulować i dawać to uczucie, że w coś się gra. Że świat przedstawiony jest zależy od naszych decyzji. Tutaj jednak non stop działało to jak przełączanie kolejnych slajdów przygotowanej wcześniej prezentacji.

Naprawdę chciałem w tej grze dostrzec więcej. Próbowałem się w nią maksymalnie wczuć, jednak gra bardzo szybko traci tempo. Gdy już się zatrzyma, nie sposób do niej wrócić. Miewasz uczucie marnowania w niej czasu i wciąż myślisz o tym, jak lepiej mógłbyś spędzić ten czas. To wszystko bardzo źle świadczy o tytule. Z drugiej strony gra zderza się z genialną koncepcją – gra przygodowa, w której jesteś detektywem, zbierasz dowody, przeprowadzasz dedukcje. Świetny świat sci-fi, który ma pomysł na siebie (którego jednak potencjału gra w żaden sposób nie wykorzystuje). Rozwój postaci i nowe opcje w grze zależne od tego jak stworzysz postać. Ta koncepcja jest świetna. Nadal jest to jednak koncepcja…

Plusy:

Koncepcja rozwoju postaci

Nakreślony świat – realium, wchodzenie do gier…

Zbieranie dowodów, dedukcja

Fajna minigra o robieniu farmy

Klimatyczna grafika

Czasami ciekawe dynamiczne wydarzenia

Minusy:

Lawina tekstu, która niemalże całkowicie wypełnia twój czas spędzony w grze

Ciągłe wrażenie, że twoje wybory nie mają żadnego znaczenia

Fabuła, która bardzo szybko nudzi

Niewykorzystany potencjał

Drewniany gameplay

Grywalność: 2

Audio: 4

Grafika: 8+

Ocena końcowa: 3 / 10