Recenzja – Mafia 3

U mnie z trzecią częścią Mafii było przezabawnie – kapitalny prolog obiecujący niesamowitą historię, później taki se klimat, beznadziejny gameplay, ostatecznie nawet nie chciało mi się strzępić języka na tą grę.

Nie chciałem dawać wiary wszystkim opiniom, że Mafia 3 to dno. Po bardzo dobrej „dwójce” chciałem więcej… i się zawiodłem. Ale po kolei.

Odpalając grę, wita nas przecudowny soundtrack – pierwsze co myślę – boże, ja z tego menu teraz nawet nie mam ochoty wychodzić. Druga rzecz – jak na takim poziomie będzie cała reszta, to ja już jestem wgnieciony. Rozpoczynamy rozgrywkę. Cały prolog jest wyśmienicie wyreżyserowany. Mamy tu mnóstwo cutscenek i sporo twistów fabularnych. Wtedy byłem „na tak”, chociaż momentami dojmowała mnie myśl – tyle tutaj przerywników filmowych, że bardziej czuję się jakbym oglądał film, aniżeli grał w grę.

Po dobrym prologu miało się ochotę na więcej. Pierwsze co nas opuszcza to chyba klimat. Zaczynasz grać i czujesz się jakby to wszystko było zawieszone w wielkiej nicości i nie potrafisz się wczuć w ten świat. On jest nijaki. Jest pusty. Im dalej w las, tym ta fabuła coraz bardziej się rozmywa. Nie potrafiłem polubić głównego bohatera – dla mnie to nadal tępy nadęty buc. W całej historii nie było żadnej finezji. Bardziej miałem wrażenie, że to jakiś biedny film kryminalny. Jakoś tak nasuwa mi się skojarzenie o przedstawieniu kukiełkowym, gdy myślę o tej grze…

Bardzo mocno odepchnął mnie design tej gry – akcja rozgrywa się w „starych dobrych czasach” , ale interfejs jest wyjęty jak ze statku kosmicznego (głównie chodzi o ten na mapie, szczególnie misje). Kompletnie się ze sobą gryzło i ostatecznie był to kolejny element, który mnie odrzucał od gry. Samo sterowanie również nie było jakieś wybitne – powiedziałbym nawet, mało intuicyjne.

Ale prawdziwy as w rękawie to gameplay. Ja się pytam – jak można zepsuć coś co od samego początku serii było świetne? Eee, można. I to bardzo. Drastycznie bardzo. Mafia to takie „GTA w starszych latach” – wielki świat, po którym głównie poruszamy się pojazdem. Wiecie jakie mam odczucia, gdy „prowadzę” (no jazdą nie do końca da się to nazwać…) jakiś pojazd – czuję się jakbym siedział w wielkiej masywnej brylę sunącej po lodzie. Ten model jest fatalny! Jak tak dłużej myślę, posilę się nawet na stwierdzenie, że nie znam gry w której byłoby to gorzej zrealizowane. (a trochę ich przeszedłem…)


Strzelanie? To już w ogóle jest kompletny dramat. Kompletnie niesatysfakcjonujące. Ciągle miałem wrażenie jakby to był jakiś biedny Call of Duty, z jakimś (z naciskiem na jakimś, bądź nijakim) jeżdżeniem po mieście w tle i baaaaaardzo pretekstową fabułą. I niestety tak jest, bo to główne elementy tej gry, a ich poziom jest tak mizerny, że nawet nie chce mi się o tym gadać.

Gra chciała być fajna i wprowadzono dosyć ciekawe opcje – m.in. ogłuszanie przeciwników, chowanie ciał. Wszystko fajnie, tylko że do warstwy grywalnej ma to się nijak. Gracz nie otrzymuje jakichkolwiek korzyści, jeśli uczyni którąkolwiek z powyższych. Początkowo grałem po cichu, miałem w oczach serię Hitman, i ogółem moja nadzieja była ogromna. O tym jak wielce się zawiodłem nawet nie chcę mówić. Ale muszę. Co z tego, że schowasz ciała wszystkich pokonanych przeciwników (i że wyeliminujesz ich po cichu) skoro w żaden sposób gra cię za to nie wynagrodzi, nie będzie to rzutowało w jakikolwiek sposób na twoją przyszłość, a ostatecznie ma się jedynie wrażenie, że się tylko marnowało czas. Najbardziej denerwujące są etapy, gdzie musimy wyeliminować wszystkich przeciwników, by dotrzeć do jakiegoś punktu. Najgorszą w tym wszystkim kwestią jest to, że to właśnie te etapy stanowią lwią część rozgrywki. Same punkty kontrolne w grze rozstawiono momentami zbyt oszczędnie.

Dodam jeszcze, że ciągle miałem wrażenie jakby gra chciała mnie ukarać. Dostajesz pieniądze za wykonywanie misji, ale gdy zginiesz tracisz sporą ich część. Jeśli nie chcesz, by to się stało musisz jeździć i chować je w sejfie. Moim zdaniem sztuczne wydłużanie rozgrywki i wręcz jej uprzykrzanie.

Nie licząc wykupionego soundtracku od niesamowitych artystów, dźwięki w grze są nijakie, głuche, puste, kompletnie nie zapadające w pamięć.

Sam nawet nie wiem po co piszę tę recenzję. Z jednej strony, przecież już chyba cały świat wie, że Mafia 3 to dno. Z drugiej, nawet nie chciało mi się cokolwiek pisać o tej grze. Myślałem o tym, by jako całą recenzję napisać zdanie: „nie kupujcie tego ścierwa”. Wygrała jednak moja ambicja, by dokładnie zrecenzować tytuł. Najbardziej odpychający element tej gry to drewniany gameplay (z nieemocjonującym strzelaniem i kulawym modelem jazdy), później jest mało wciągająca fabuła, brak ogólnego klimatu w grze… Ogółem im dalej w grze, tym bardziej mam wrażenie, że każda kolejna misja to kopiuj wklej, ale zmień kilka zmiennych…Tragedia. Naprawdę nie chcę mi się nic więcej mówić już na ten temat.

OCENA GRY: 3 / 10
Gameplay: 2 / 10
Wideo: 6 / 10
Audio: 1 / 10
Plusy:
+ Wykupione licencje na utwory dobrych artystów!
+ Eee… Prolog? (głównie jego cutscenki)
Minusy:
– Fatalny model jazdy
– i ogólnie cały gameplay, na czele z nijakim strzelaniem
– interfejs nie pasujący stylistycznie
– brak klimatu
– To dźwięki w grze, oprócz utworów, w ogóle występują?
– Im dłużej się gra, tym bardziej ma się wrażenie że wszystko to jest „kopiuj wklej i trochę zmień” i że jest się przegrywem skoro się w to gra…
– To ma być następca wielkiej Mafii?! Come on.