Recenzja – Mafia Definitive Edition

Jakoś z 15 lat temu, gdy pisałem recenzje Mafii, nie myślałem o tym, że przyjdzie mi pisać jej recenzje po raz kolejny. Głównie to za sprawą tego, że wtedy nikt nie robił remake’ów – a teraz jest to chleb powszedni. Po zapowiedziach nie mogłem się doczekać, aż Definitive Edition wyjdzie, a gdy już zacząłem grać, uśmiech nie schodził mi z ust, gdy w głowie majaczył mi obraz pierwowzoru.

Czy wystarczy, że Wam powiem, że remake Mafii jest bardzo dobry, bądź rewelacyjny? Sądzę, że dla największych fanów tak, a dla całej reszty – cóż, już spieszę z wyjaśnieniami. Granie w ten tytuł poniekąd otworzyło mi oczy na obiektywne oceny gier. Niektóre gry, jakby na nie nie patrzeć, są zwyczajnie słabe, a inne niezaprzeczalnie dobre. Głównie to za sprawą użytych mechanik i wciągającej rozgrywki. Ogółem dążę do tego, że gra ta, nawet gdyby nie była rimejkiem, a świeżym tytułem – i tak miażdżyła by całą konkurencje.

Nagle ogromne „wow” robi to jak niesamowicie zaprojektowana była gra 16 lat temu. Głównie dzięki temu, że odświeżono dosłownie wszystko, możemy w pełni docenić geniusz twórców pierwowzoru. Mieli oni wtedy wizje, chcieli coś przedstawić i zrobili to świetnie. Ale ten remake… Wiecie, w pierwowzorze denerwowały mnie takie rzeczy jak „zbytnia uciążliwość policji” oraz liniowość pociągająca za sobą oskryptowanie wszystkich przeciwników… wszystkiego co się da. Nie powiem, i tak wtedy bardzo surowo oceniłem tę grę (7, 8 lub 9 / 10 , ale nie pamiętam dokładnie). W definitive edition połatano dosłownie wszyściutko co w pierwowzorze było uciążliwe. Zasadniczo to tyle, z subiektywnych wrażeń i swoistego wstępu do obiektywnego przedstawienia faktów.

Pierwsze co nas wita to super uwspółcześniona grafika. Tytuł wygląda naprawdę dobrze. Zadbano o każdy detal, a miasto dosłownie ożyła i aż chce się je eksplorować. Wiecie w czym Mafia zawsze była lepsza od GTA? Klimat, realizm, mocno zarysowani bohaterowie i poważna historia. Jeszcze jeden fakt, który wcześniej pozostawiał nieco do życzenia – twarze wszystkich bohaterów fajnie ucharakteryzowano i w końcu są rozróżnialne (eee… tak, to dobre słowo)

Udźwiękowienie jest rewelacyjne. Skomponowano na nowo cały soundtrack, a prowadząc samochód możemy posłuchać jedną z dwóch stacji radiowych. Pierwsze co rzucało mi się na myśl – przecież ścieżka dźwiękowa pierwowzoru była bardzo dobra. Po cóż na nowo to robić. Znalazłem odpowiedź ponownie przesłuchując stare kawałki. Otóż do „nowoczesnej kreacji świata”, bardziej odpowiednie są te nowe dźwięki. Są jakby nierozerwalnie połączone z nową oprawą graficzną, a tamte, mam wrażenie, byłyby sztucznie doklejone. Też wielki plus za wszechobecne wszędzie dialogi, których wcześniej nie było, a które jeszcze lepiej zarysowują postacie i przedstawiają historię.

Mafia the city of lost heaven jest grą rewelacyjną; taką, którą wypadałoby znać. Jak na dzisiejsze standardy pierwowzór jest iście przedpotopowy, więc powstanie tego remake’u jest tym bardziej uzasadnione. Zmieniono sterowanie, przystosowano oczywiście do padów i w pełni wykorzystano ich możliwości. Interfejs jest nowoczesny. Jedyne czego bym się przyczepił – dlaczego na ekranach ładowania nie ma ilustracji misji (tak jak było)? Również w momentach rozpoczęcia i zakończenia misji by się one przydały.

Wielkie brawa należą się twórcom za to, że genialnie przeprojektowali uciążliwe elementy misji, a nawet całe ich koncepcje. Przykładowo w pierwowzorze na początku przewoziliśmy 5 pasażerów – tutaj 3. W zupełności to wystarcza bowiem klimat jest doskonale nakreślony. Wiemy kim jesteśmy (ale nie wiemy jeszcze dokąd zmierzamy…). Chociaż, jeśli mam być bardzo krytyczny, to nie wiemy tak dokładnie. Gdzie Tommy Angelo wcześniej mieszkał/mieszka? Co z jego rodziną? W dwójce bohater był super nakreślony. Tutaj, w jedynce – no rozumiem, że taki był scenariusz pierwowzoru – ale twórcy mogliby dodać więcej od siebie. Tym bardziej, iż uczynili sporo odważnych i celnych działań.

Powiem Wam, straszny czuję niedosyt po całości. Gra pękła jakoś w dwa dni. Chciałoby się więcej. Tym bardziej trochę tego nie rozumiem, bo twórcy wykonali kawał roboty projektując całe żyjące miasto. Mam wrażenie jakbym w połowę ulic nie wjechał, bo nie ma kiedy. Ciągle goni nas jakaś misja. Opowiadana tu historia jest nie do zapomnienia, ale gdyby twórcy zdecydowali się na więcej wątków – tym bardziej że niektóre misje dzieli po dwa trzy lata. Brakuje trochę tej sielanki jak w The Last of Us, gdzie autorzy nie bali się eksperymentować z formą i dosadnie przekazywali swoją wizję (za co ich wręcz kocham). Tommy Angelo powinien być lepiej zarysowany (Nie, to że przewiózłby 2 pasażerów więcej niczego by nie zmieniło. Nie o to chodzi.). Powinien przechodzić stopniową przemianę. Gdyby w ten sposób to zrobiono powiedziałbym, że ta gra jest arcydziełem na miarę Wiedźmina 3. Powiadam wam, naprawdę mało brakło do 10/10.

Z rzeczy bardzo na plus, o których wcześniej coś tam napomknąłem – mimo wyreżyserowanej historii, przeciwnicy tutaj nie są tak sztywno oskryptowani jak w pierwowzorze. Przynajmniej nie czuć tej okropnej liniowości, gdzie sztywno powtarzało się kropka w kropkę to samo. Również o tyle dobrze, że nie giniemy tak często, bo punkty kontrolne zostały odpowiedzialnie rozmieszczone, a poziom trudności, i to z uwzględnieniem różnych szczególnych parametrów (np. zachowanie policji), możemy zmienić w każdym momencie.

Jedna rzecz o którą standardowo będę się czepiać wszędzie, bo jest to uciążliwe – dlaczego napisy nie mają teł? Białe napisy, gdy rozmawiasz z osobą, która ma białą koszulę – o tak, to jest to.
Chyba to wszystko co chcę powiedzieć o Mafii Definitive Edition. Obok Crasha i Spyro uważam to za najlepszy ostatni remake. Czepiać się można jedynie o małe rzeczy, ale zasadniczo są one kompletnie nieistotne, gdyż i tak przeżyjesz świetną przygodę. A jeśli jeszcze nigdy nie grałeś w Mafię, cóż, na co jeszcze czekasz?

 

Ocena gry: 9 / 10
Grywalność: 9+ / 10
Wideo: 9 / 10
Audio: 9 / 10
Plusy:
+ Remake totalny
+ Przeprojektowano niektóre misje i ich uciążliwe elementy
+ To miasto odżyło!
+ Klimat!

Minusy:
– Brak ilustracji z misjami
– Gra jest zwyczajnie zbyt krótka – 2 dni grania pozostawia pewien niedosyt
– Który można by było poprawić scenariuszem uwzględniającym lepsze zarysowanie głównego Bohatera i jego przemianę w trakcie historii.
– Brak teł napisów