Recenzja – Sun Haven

Będzie to opowieść o nowym Stardew Valley. Będzie to opowieść o istocie, która ma uratować cały świat. Brzmi to może jak kolejna opowiastka o niezwykłym herosie, który ma wywrócić cały świat do góry nogami i jak kolejny materiał na grę. Jak wyszło w Sun Haven? Przekonajmy się.

Nie chcę się zbytnio rozdrabniać i pisać nie wiadomo jak długi esej na temat tejże gry. Przejdźmy zatem do konkretów. Menu główne wita nas piękną grafiką i całość aż kipi od klimatów fantasy. Dla mnie osobiście był to niezwykle dobry omen. W tych pierwszych chwilach gra mnie oczarowała. Była dla mnie 10/10 [może ewentualnie 9+]. Mamy tu świetny edytor postaci, dzięki czemu stworzymy bohatera, z którym jeszcze bardziej będziemy się utożsamiać. Wybierać będziemy spośród kilku ras oraz mamy kilka parametrów wyglądu. Dodam jeszcze, że w trakcie gry mamy możliwość kupna wielu ciekawych akcesoriów – jak chociażby kapelusze – dzięki czemu manipulacja wyglądem postaci nie skończy się w samym edytorze. Ogromny plus dla twórców!

Kolejnym super aspektem jest urządzanie naszego domku. Będziemy mogli zakupić przeróżne dywany, szafy, biurka, zmienić tapety na ścianach, ba, nawet wstawić kominek. Dodam również, iż będziemy mogli również rozbudować naszą nieruchomość do tieru 2 oraz 3, dzięki czemu otrzymamy jeszcze więcej przestrzeni do zagospodarowania.


Już od samego początku gra nas wabi ciekawą historią o tym jak ciemność nadeszła do Sun Haven, i o tym jak ktoś będzie musiał przywrócić mu dawne światło. Materiał dosyć sztampowy. Po tym jak początek jest prześwietny, to później raczej jest słabo. Twórcy mieli ambicje, by stworzyć coś poważnego, jednak gdzieś tam po drodze wszystko się rozmyło. Troszeczkę szkoda bo zapowiadało się naprawdę dobrze.

Warto nadmienić, iż będziemy tutaj otrzymywać wieloetapowe misje. Świetnie zostało to poprowadzone i wręcz rozkochałem się w tym rozwiązaniu.

Jeśli lubisz prowadzić farmę, przeżyć jakąś historie i cenisz sobie gry 2d – koniecznie zagraj.

I w tym miejscu możnaby było skończyć recenzje. Jeśli jesteś bardzo pozytywnie nastrojony i chcesz zapoznać się z tytułem – śmiało, zrób to. Warto. Teraz jednak przejdziemy do tej mroczniejszej strony gry.

Przede wszystkim kuleje tutaj balans. Na samym początku gry wszystko jest strasznie drogie, a my jesteśmy biedakami, którzy zbierają na dosłownie jedno nasionko, które to można by było zasadzić na naszej farmie.  Mija kilka dni a nasz majątek rośnie. Ceny nawet nam tak nie doskwierają, ponieważ już przyjęliśmy do wiadomości iż są wysokie, a i tak większość rzeczy możemy stworzyć sami. Zakupy ograniczamy do zakupu nasion. Na początku jeszcze jakoś się ta cała „gospodarka” równoważy – czy to pozbieramy jakieś ciekawe rzeczy na mapie, pójdziemy połowić, zasadzimy nasionka czy poeksplorujemy kolejne poziomy kopalni. Każde z tych rozwiązań zapewni nam odpowiedni profit. Im dłużej jednak grałem, tym bardziej wychodziło „na jaw”, iż sadzenie nasionek jest „strategią wygrywającą”. Moim zdaniem to straszne dla gry. Nagle znikły gdzieś te wysokie ceny. Nagle nie opłacało się zbierać chociażby owoców z drzew i wszystkich innych rzeczy. Jeśli oprzesz strategie uprawy pola początkowo na papryczkach, a później shimmeroot + cinnaberries, to dosłownie staniesz się milionerem. Nie wierzysz? – poszukaj filmików na YT. Odkryłem to jako najbardziej efektywną metodę zarabiania. Z ciekawości sprawdziłem na YT jak inni poprowadzili swą postać w Sun Haven. Praktycznie wszyscy robili dokładnie to samo! Jeśli gra oferuje jakąś opłacalną strategię, to gracz będzie z tego korzystać. To była jedna z tych rzeczy, przez które obraziłem się na grę. Rzecz jest to oczywiście czysto subiektywna, bowiem każdy może dowolnie poprowadzić swą postać, aczkolwiek…

Kolejna dosyć smutna wiadomość wynikająca z braku balansu, i być może przemyślenia rozgrywki. Nie doświadczycie tu prawdziwej wolności jak w RPG pokroju Wiedźmina. Na samym początku Sun Haven miało u mnie wielkie aspiracje właśnie aż do takiego porównania. Otóż nie sposób jest na przykład zająć się tylko jedną dziedziną, która nas aktualnie interesuje. Przykładowo chciałem sobie eksplorować kopalnie. Może i mogę każdego dnia badać sobie kolejne jej poziomy, ale i tak z biegiem czasu staje się to coraz mniej opłacalne. Na początku wyciągamy z tego sporo pieniędzy, lecz później ta ilość przestaje wystarczać. Również głupie jest tutaj NIE UPRAWIANIE pola. Musimy to robić, bo inaczej nie bardzo będziemy w stanie zarobić. Idąc w drugą stronę – nie możemy też skupić się na samej uprawie roli. Nawet gdy przekopiemy nasze pole, zasadzimy nasionka i podlejemy to i tak musimy kontynuować dzień. Gra zmusza nas do tego byśmy w pewien sposób „czekali” i znaleźli sobie jakieś zajęcie.

Bardzo podobał mi się na początku motyw tablicy ogłoszeń, na której codziennie pojawiają się jakieś zlecenia. Szybko jednak straciło to urok, gdyż przestało być to w żaden sposób opłacalne. ; (

Warto natomiast poruszyć sam motyw kopalni, którą to bardzo ciekawie zaprojektowano. Otóż na każdym poziomie kopalni musimy znaleźć zardzewiały klucz, by otworzyć drogę do kolejnego jej poziomu. Zardzewiałe klucze otworzą tę drogę jedynie tymczasowo – na ten jeden pobyt w kopalni. By na stałe móc sobie „utorować” drogę, będzie trzeba użyć „porządnych” kluczy, które sami sobie wyklepiemy na kowadle. Fajne projekty poziomów kopalni i motyw, iż z każdym kolejnym piętrem [co 10 poziomów] kompletnie zmienia się „styl” tychże poziomów.  Naprawdę dobrze zrobiony element gry. Jedynymi minusami jest to, iż projekty poziomów się powtarzają oraz że sunite [najpotężniejsza ruda w grze, która i tak pojawia się tylko na ostatnich poziomach kopalni] pojawia się za rzadko.

Bardzo ciekawie został zrobiony rozwój postaci. Zdobywamy EXP w kilku różnych dziedzinach, a następnie wydajemy punkty umiejętności na przydatne zdolności – zazwyczaj pasywne modyfikatory. Warto również nadmienić, iż nasza postać będzie parać się magią, którą to wykorzystamy do efektywniejszej uprawy roli [np. poprzez zesłanie chmury deszczu na nasze pole] czy też do pokonywania wrogów.

Walka w Sun Haven jest poprowadzona w porządku. Chciałoby się, by była ona bardziej zróżnicowana, lecz całość i tak sprowadzała się do wyklikiwania wrogów. Tym bardziej żal mi było tego wszystkiego, gdyż mieliśmy do dyspozycji miecze, kusze i kule ognie. Twórcy jednak pokazali co potrafią podczas walki z bossem – która jednak jest dopiero pod sam koniec gry. Nagle wszystko nabrało niesamowitej głębi. Ja się pytam – dlaczego nie skorzystano z tych samych rozwiązań już nieco wcześniej, skoro jak widać się da?!

Muszę jeszcze troszeczkę ponarzekać na sam crafting. Owszem, na początku super jest odkrywać wszystkie te receptury, myśleć nad tym co nowego możemy sobie stworzyć i gdzie to postawić. Później jest pod tym względem, ekhm, słabo. Wystarczy, że postawimy po jednej sztuce każdego ze stanowisk. Nie ma potrzeby budować ich więcej. W późniejszych fazach gry, również nie ma potrzeby craftowania zbyt wielu przedmiotów. W moim przypadku tworzyłem jedynie: sztabki i wynikające z nich przedmioty, jedzenie na sprzedaż oraz do kopalni, i w zasadzie to wszystko. Trochę to słabe. W późniejszej fazie gry nic więcej nie potrzebujesz i każdy kolejny dzień jest strasznie powtarzalny.

Warto również nadmienić iż grałem w grę we wczesnym dostępie i być może sporo rzeczy zostanie jeszcze poprawionych – na YT znalazłem sporo materiałów z jeszcze wcześniejszej wersji gry, gdzie zmieniono nawet całe miasto! Niemniej jednak wszystko o czym mówię są bolączkami czysto grywalnymi – nie kosmetycznymi – i wyeliminowanie tego jest dosyć trudne. Gra wyraźnie nie jest jeszcze skończona (idziesz przez mapę i nie wejdziesz do danego obszaru. Otrzymujesz komunikat – już wkrótce).

Muszę jeszcze pochwalić autorów za świetne miejscówki na mapie [szczególnie za trzecie miasto!]. Jest co zwiedzać, chociaż i tak chciałoby się więcej terenów. Bardzo brakuje mi jeszcze szerszej eksploracji świata. Świetnie się również sprawdzało odblokowywanie przejść/skrótów na mapie.

Już tak podsumowując moje wrażenia z gry. Początek jest idealnie poprowadzony i później – jakoś w połowie zabawy – cały klimat gdzieś ucieka. Uważam, że każdy fan Stardew Valley czy Grabarza [Graveyard Keeper] powinien zagrać w ten tytuł bowiem warto! Może i jest to kolejna wariacja tego samego, jednak oferuje ona również swoje oryginalne i świetne rozwiązania. Przyjemna dla ucha muzyka i świetna oprawa graficzna. Balans może i nieco kuleje, ale być może jest to też moje czepialstwo. Osobiście uważam, że gra jest nieco gorsza od grabarza – tutaj brakło mi klimatu i grywalności.

Plusy:
+ Kolejna gra w stylu Stardew Valley o farmie

+ Edytor postaci

+ Kastomizacja postaci oraz domku

+ Kopalnia

+ Rozwój postaci

Minusy:

– Tragiczny balans

– Później olbrzymia powtarzalność, gdzie każdy dzień jest identyczny

– Fabuła, która miała świetny początek, a później okazała się słaba

GRAFIKA: 8+ / 10

AUDIO: 9 / 10

GRYWALNOŚĆ: 5 / 10

OCENA GRY: 6+ / 10