Recenzja – Wolcen: Lords of Mayhem

Słowem wstępu – nie miałem pojęcia, że tak szybko przyjdzie mi pisać tą recenzję. Wielka ekscytacja bowiem spotkała się ostatecznie z wielkim rozczarowaniem

Zacząć należałoby od tego, że gra jest zabudowana jak diabli. Potęguje to też fakt, że nie grałem bezpośrednio po premierze, lecz dopiero teraz (okolice 10 sierpnia), co dawało twórcom sporo czasu na połatanie gry. Jak wyglądają przykładowe błędy? Walcząc z bossem – przeważnie na zamkniętym obszarze, bo w miejscu przejść pojawiają się „magiczne ściany” – mamy błąd z blinkiem. (Teleportacja na małą odległość.) Los chciał, że przeteleportowałem się poza obszar walki, a moja postać zacieła się i nie mogła kompletnie nic zrobić, chociaż boss nadal mnie atakował z innego obszaru. Rozwiązanie? Musisz czekać aż zginiesz trzy razy (bo tyle masz tokenow odrodzenia) i zacząć od ostatniego checkpointa – czyli będziesz musiał po raz kolejny powtarzać, często uciążliwą walkę z bossem. Nie stało się to u mnie raz czy dwa, lecz znacznie więcej. Również uciążliwą bolączką było obrywanie od ataków, gdy jesteś widocznie poza obszarem ich działania. Frustrujące były też inne zabguowane umiejętności – np. gdy pierwszy raz użyłem przywołania golema, gra wywaliła „fatal error” i znalazłem się na pulpicie. Już sobie tak myślę – to chyba jednak nie pokorzystam z tego skilla – ale mówię, a co mi tam spróbuję po raz kolejny. I co ciekawe kolejnym razem wszystko było już w porządku. Teraz, gdy tak wspominam, bardzo często pojawiał się taki błąd. Wtedy koniecznością jest powtarzanie całego etapu od ostatniego portalu. (te pełnią tu rolę checkpointów i są punktami szybkiej podróży) Koniec końców wiecie jaki był finał? Przeszedłem pierwszy akt (tych jest podobno trzy), chwilę pogralem w drugi. Póżniej, gdy chciałem ponownie odpalić grę, w menu tytułowym powitała mnie pustka… Moja postać zwyczxajnie się usunęła, a wraz z nią cały postęp w grzę. Tego było dla mnie już za wiele.

Błędów jest sporo, bo często jakiś skrypt się nie chce odpalić. Nie możesz opuścić obszaru, bo nie da się kliknąć na wyjście z krainy – również nie da się iść gdziekolwiek indziej. Rozwiązanie? Powtórz cały etap po raz kolejny i miej nadzieję, że tym razem skrypt nie będzie grymasił.

Jak już tak zacząłem od wad gry, to wspomnę już teraz o całej reszcie. Sterowanie to mysz + klawiatura rodem ze starych hack’n’slashy. Pod tym względem gra jest archaiczna. Diablo 3 udowodniło nam, że granie w ten rodzaj gier na padzie nie jest żadnym kłopotem, a wyświetlany tekst potrafi być bardzo czytelny, nawet jak siedzisz na kanapie, a monitor jest dalej. Tutaj nie znajdziesz opcji zmiany wielkości czcionki. Musisz siedzieć zwyczajnie przy monitorze, bo też wszystkich tekstów wyświetlanych jest dużo w porównaniu do diabełka.

I w zasadzie to tyle z tych upierdliwych wad. Cała reszta stoi na naprawdę solidnym poziomie. Fabuła jest naprawdę wciągająca, i na każdym kroku czuć co się dzieje w świecie wykreowanym w Wolcenie. Tu nie ma opcji, że zignorujesz bieżące wydarzenia – cały czas czujesz, że bierzesz w nich udział, a opowiadania historia jest mocno sugestywna.

Tym co mnie najbardziej przekonało do gry jest drzewko rozwoju bohatera. Jestem zakochany w tego typu rzeczach, gdy mamy ogrom możliwości; gdy drzewko jest kolosalnym grafem, po którym możesz dowolnie wędrować po krawędziach. Czujesz się tu kompletnie wolny. Możesz zrobić typowego wojownika, maga, hybrydę – co tylko sobie wymarzysz. Bajka.

Innowacyjną rzeczą są odnajdywane w grze ennerakty. To swoiste „zwoje z umiejętnościami”. Możesz nauczyć się każdej umiejętności, lecz by jej używać musisz posiadać oręż danego typu. Przykładowo ja walczyłem kosturem, ale już w okolicy końca pierwszego aktu, myślałem o tym by pobawić się również innym orężem i stworzyć inny build postaci. Zasadniczo chciałem wykupić wszystkie skille, potestować je i znaleźć te najbardziej odpowiednie dla siebie. W mieście mamy handlarza enneraktami – możemy kupić nowe umiejętności, sprzedać ennerakty, których zdecydowaliśmy się nie użyć (gdu uczysz się zdolności z enneraktu, ten natychmiast znika). Dodatkowo sprzedawanie wyżej wymienionych „zwojów ze skillami” zapewnia ci inną walutę niż złoto.

Bardzo fajnym aspektem jest rozwój każdej umiejętności – im częściej używasz np. ognistej kuli, tym wyższy ma ona poziom (dokłądnie jak w serii The Elder Scrolls). Dostajesz wtedy punkty danego skilla, które możesz wydawać by zwiększyć przykładowo obrażenia, obszar działania, czas odnowienia… Jest to również o tyle super, że masz możliwość w dowolnym momencie zmienić konfiguracje ulepsze dla danej umiejętności. Również w tym samym miejscu, masz menu ze wszystkimi nauczonymi skillami, i możesz wybrać 4 aktywne, których będziesz używać. Dokładnie to jest: 4 sloty na skille + 1 do odblokowania (klawisze 1 – 5), lewy przycisk myszy na chodzenie / podstawowy atak bronią, oraz prawy przycisk myszy na jeszcze jedną zdolność. Świetnie się to sprawdza.

Wspomnę jeszcze o tutorialu. Gra stopniowo wprowadza nowe mechanizmy – np. zobacz, właśnie odnalazłeś pierwszy ennerakt, służą one do tego i tego, a pod tym klawiszem masz dane menu. Świetnie się sprawdzają wszelkie samouczki. Jedna rzecz była dla mnie jednak bardzo niefajna. Gra w żaden sposób mi nie powiedziała, że mam do dyspozycji unik. Dowiedziałem się o nim z gameplay’a, i w momencie sprawdzania obłożenia wszystkich klawiszy.

Moim zdaniem delikatnie kuleje balans „klas postaci” oraz głównych współczynników (tych jest cztery). Od wielu lat gram tylko i wyłącznie magami lub hybrydami, i jest to dla mnie na tyle smutne, że tutaj pierwszy prym wiedzie wojownik. Stworzyłem maga i władowałem mu ile tylko się dało w obrażenia, zaklęcia, itd. – no wiadomo. Gdy zrobisz wojownika nie dość, że ma on ze 3 razy więcej zdrowia, to jeszcze nie potrzebuje many, generuje szał, zadaje krytyki i ostatecznie i tak ma większe obrażenia niż mag. Ucieka cała strategiczna otoczka z tego, że mag może blinknąć, przywołać golema, rzucać kule ognia, zamrażać. Ostatecznie jest beznadziejny i nie ma się co porównywać z tym drugim. To smutne tymbardziej że tutejszy atrybut „inteligencji” wcale nie zwiększy ci ilości many, tylko „szanse na wystąpienie dolegliwości” (czyli np. zamrożenie podczas rzucania danego zaklęcia) oraz ogólne obrażenia (te jednak są zwiększane przez każdy z atrybutów). Bardzo ciekawe jest to, że w zależności w co inwestujesz dany atrybut jest pierwszorzędny, drugorzędny, etc. I w zależności od tego otrzymujesz większą premię do ataku. Jednakże ostatecznie atrybutów mogłoby być więcej i każdy powinien odpowiadać za konkretny aspekt.

Graficznie gra prezentuje świat mrocznego fantasy, niezwykle klimatycznego. Barwy są stonowane. Dla mnie zdecydowanie na plus. Doskonale stworzono również system „barwników” (który zasadniczo jest transmogrifikacją z wowa). W trakcie rozgrywki odnajdujemy barwniki. Każdy przedmiot ma jedną lub więcej barw. Możesz sobie ustawić praktycznie dowolne poszczególne kolory. Powiem więcej – masz założony przedmiot, ale możesz wybrać dowolny wygląd ze wszystkich przedmiotów danego typu, jakie wcześniej nosiłeś. Jest jedno malutkie „ale” – musisz założyć przedmiot być mieć odblokowany jego wygląd. Szkoda, bo możnaby odblokowywać od razu wszystkie przedmioty, które nasza postać zbiera.

Grywalnie – jeśli pominąć rozwój bohatera – jest przeciętnie. Typowy hack’n’slash dające dobre odstresowanie i również niezbyt angażującą rozgrywkę (tutaj jak dla mnie jest to na minus). Chciałoby się mieć tę zagwozdkę strategiczną – pójść najpierw tam, by móc użyc tego i tego. Chciałbym by większe miało znaczenie to któredy pójdę i z jakich zdolności skorzystam.

Generalnie, Wolcen to kawał dobrej gierki, który gdyby nie wspomniane wyżej wady, z olbrzymim powodzeniem mógłby wdeptać trzeciego diabełka w ziemię. Aktualnie jest on na równi z Diablo, lub ciutkę gorszy. Jeśli jesteś fanem tego typu gier, czekaj na patche, a później przechodź bo warto!

Ocena: 6 ( 8 jeśli nie byłoby błędów technicznych) / 10
Grywalność: 7 / 10
Wideo: 8 / 10
Audio: 7 / 10

Plusy:
+ Drzewko umiejętności!!!
+ System enneraktów
+ Barwniki i transmogrifikacje
+ Fabuła i dialogi
+ Klimat mrocznego fantasy
+ Tutorial

Minusy:
– Błędy, bugi, nieodpalające się skrypty!
– Mało angażująca rozgrywka, i jak to jest w hack’n’slash ‘ ach – bardzo powtarzalna
– Skopany balans atrybutów (Wojownik > Mag) ; (
– Brak obsługi pada