Recenzja – Year of a Rain

Year of a rain miało być dla mnie wypełnieniem pustki po rozczarowującym Warcraft Reforged. Miało być dla mnie nowym Warcraftem. Okazało się starym i wcale nie tak dobrym Warcraftem.

Ale do rzeczy. O co tak właściwie chodzi z tą grą. Year of the Rain próbuje (naprawdę próbuje?) wskrzesić umierający już gatunek RTS, który w czasach premiery mojej ukochanej gry Warcraft III cieszył się olbrzymią popularnością. Przed obcowaniem z tytułem nie oglądałem zbyt wielu informacji i nie zapoznawałem się z recenzjami innych.  Już po szczątkowych informacjach podjąłem decyzje o tym, iż chciałbym z tytułem jakiś czas spędzić. Poniekąd była to zła decyzja.

Przede wszystkim grafika nie jest jakaś wybitna i raczej przestarzała jak na te czasy. Powiedzieć mógłbym, że w rzucie izometrycznym nawet piękne modele i tak są niezauważalne przez olbrzymią odległość, lecz byłoby to po części kłamstwo – nowe Heroes VII mają super modele, których nie widać, Diablo III ma super modele, które widać, a Year of the Rain nie ma za dobrych modeli i tak średnio je widać. Powiedzieć chciałbym tyle, że technicznie grafika nie wygląda za dobrze – raczej wieje amatorszczyzną i stylem jak sprzed 15 laty, czyli de facto czasami Warcrafta III. Tyle, że wtedy ciężko było zrobić lepszą grafikę, gdyż ograniczała nas technologia. W tych czasach twórcy robią przepiękne gry i ten tytuł wcale nie należy do tego grona. Dodać jeszcze musze, że zaawansowana szata graficzna wcale nie jest synoniem dobrej grafiki. Istnieje wiele gier o oprawie retro, które biją na głowę najnowsze tytuły, korzystające z innowacyjnych rozwiązań. Year of the Rain zawieszone jest gdzieś pomiędzy – ani nie próbuje być grą retro, ani nie chwali się piękną oprawą. Chociaż z też z drugiej strony, grafika jest przeciętna, ale cały gameplay był bardzo odrzucający przez co mi się źle kojarzy.

Najważniejszą kwestią w tym wszystkim jest sączący się ze wszystkich stron brak jakiegoś wyraźnego klimatu. Oprawa jest zrobiona, bo najwidoczniej tak umieli zrobić ją autorzy i nic poza tym. Nie czuję tutaj żadnego wyrazistego nakreślenia. Zrobienia, zaprojektowania całości z jakimś zamysłem. Na myśl o słowie klimat przychodzi mi jedynie drugie słowo – tandeta.

Postacie niby są jakoś zarysowane, niby mówią swoje kwestie i jest to zróżnicowane, ale mimo wszystko i tak to pozostaje nijakie. Nie utożsamiałem się z żadnym z bohaterów ani też niczego mocniej nie przeżywałem. Warstwa emocjonalna jest tutaj płytka, tak samo jak fabuła. Naprawdę, ciężko byłoby mi teraz wymienić grę, w której gorzej byłaby nakreślona fabuła. Chyba nawet lepszy byłby tytuł, gdzie gra tylko udaje mieć jakąś historie i się nią nie narzuca…

Ścieżka dźwiękowa była naprawdę dobra. W zasadzie tylko gdy jej słuchałem, podnosiły się we mnie jakieś bardziej intensywne emocje. Naprawdę pod tym względem nie mam się do czego przyczepić. Utwory może i nie wywiercają emocjonalnej dziury tak bardzo jak te z Ori, ale nie można powiedzieć, że są złe. Subiektywnie mocne 7/10.

Ogółem moje pierwsze wrażenie podpowiadało mi, że będzie to tytuł właśnie na 7 może 8 na 10. Wszystkie tycie urywki jakie ujrzałem, o tym mi mówiły. Po ograniu stwierdzam jednak, że było to jedynie złudne wrażenie. Gra tak po prawdzie próbuje być klonem Warcrafta, lecz i tak to robi dosyć nieudolnie. Nie ma tu w zasadzie niczego co by odgradzało grubą linią Year of a Rain od produkcji Blizzarda. Zanim jeszcze przejdę do szczegółów technicznych, powiem tak – jeśli ta gra byłaby wydana w okolicy premiery Warcrafta III, dałbym jej jakoś 7/10. Ewentualnie 6+/10.

Ogółem technicznie jest to zwyczajny klon. Mamy dwa zasoby: złoto i drewno, które jednak autorzy próbują nazywać jakoś inaczej. Złoto jest wydobywane w identyczny sposób jak w Warcrafcie przez chłopów. Fajną kwestią jest dodanie na kopalni wyświetlania ilu robotników ją obsługuje, lecz jest to kosmetyka. Gdy są tworzone jednostki, wyświetlany jest dokładny czas ich tworzenia – również na plus i również kosmetyka. Przedstawiając dane statystyczne mamy 3 frakcje: Ludzi, Nieumarłych i Nomadów, 6 map na potyczki i 9 misji w kampanii… Trochę bardzo słabo… Podkreślę – istniejący content i tak nie jest zbyt dobry. Frakcje różnią się od siebie, ale i tak nie są aż tak zróżnicowane jak te z Warcrafta 3. Ostatecznie i tak pozostają nijakie, gdyż i tak nie wzbudzają żadnych konkretnych emocji. Na początku potyczki wybieramy sobie bohatera, który będzie się cyklicznie odradzał przy naszym głównym budynku. Ogółem w porządku, ciekawe rozwiązanie, aczkolwiek na tej linii YoaR znów przegrywa z Warcraftem, gdzie bohaterów mogliśmy mieć trzech. Rozwój postaci, również jest podobny, ale słabszy. Mamy 3 zdolności podstawowe oraz 1 zdolność ulti odblokowywaną na 6 poziomie – czyli to samo. Postacie nie mają tu parametrów – Siła, Zręczność, Inteligencja. Nasz rozwój bohatera kończy się na tym, by jedynie wydać punkt na rozwój odpowiedniej zdolności. Istotne jest również to, iż wcale nie czułem by rozwinięty bohater był jakoś znacząco potężniejszy od tego na pierwszym poziomie – W Warcrafcie ten rozwój był znacznie bardziej wyczuwalny. W grze również zdecydowano o usunięciu many. Czekamy jedynie aż minie czas odnowienia i możemy użyć zdolności – to rozwiązanie również mi się nie podobało, bo również znacząco upraszczało rozgrywkę.

Muszę jeszcze wytknąć kilka bardzo ważnych mankamentów. W grze nie istnieje możliwość zapisu. Misje w kampanii musisz przejść na strzała, bo inaczej będziesz musiał rozpoczynać ją od początku. W interfejsie cały czas jest wyświetlony tykający zegar odmierzający czas aktualnej misji/potyczki – ale po co, skoro i tak to nie ma żadnego przełożenia? Mogłoby to być pokazane dopiero w podsumowaniu. I jeszcze jedna kwestia – zaiście wkurzające głupiutkie AI, w szczególności jeśli chodzi o wyszukiwanie dróg – w pewnym sensie relikty dawnych czasów, gdzie takie problemy były powszechne.

Zastanawiam się teraz, czym tak naprawdę Year of the a chciałoby być. Z jednej strony mieć solidną kampanie i świetnie rozpisaną historię? Mogłoby, gdyby tylko na spokojnie nakreślić każdy fragment świata i powoli przedstawiać postacie – lecz nie zostało to dobrze zrobione. Historia jest słaba i brakuje klimatu. Z innej strony gra mogłaby startować jako świetna strategia – nie ma tu jednak ani edytora (albo może nie wiem o jego istnieniu, w co jednak wątpię) ani pokaźnej liczby map – bo 6 map, z których każdą można przejść w 30 min to trochę mało. Rozwój frakcji też nie jest zbytnio rozbudowany i finezyjny. Brakuje tutaj oryginalnego pierwiastka i znów Warcraft bije tą grę na łeb. Rozwój postaci jest zbyt uproszczony. Wszystkiego dopełnia średnia grafika.

Czy poleciłbym tą grę? Nie. Nie jest zła, ale szkoda czasu. Czy żałuję, że zagrałem? Poniekąd tak. Jeśli nie grałeś w Warcrafta III i chciałbyś poznać RTSy, to koniecznie zagraj bo to perełka, a Year of a Rain jedynie nędzna podróba, która próbuje wmówić coś całkiem innego. A jeśli grałeś, to poszukaj innych gier, albo czekaj na nowe.

Plusy:

+ Czasami bohaterów da się lubić

+ Obiecująca rozgrywka – fantasy RTS z rozwojem bohatera

+ ścieżka dźwiękowa

Minusy:

– Beznadziejny tandetny klimat

– Fabuła, która nie wzbudza żadnych emocji

– Uproszczony rozwój bohatera

– Problemy AI rodem z lat 00

– Słaba kampania

– Brak możliwości zapisu gry

– 6 map?!

GRAFIKA: 5 / 10

AUDIO: 7 / 10

GRYWALNOŚĆ: 3 / 10

OCENA GRY: 3 / 10