Wiersze – Lustro

To nie ja – krzyczy tamten w lustrze.
Nie ja zwykłem się błąkać.
Przemoczony, i suchy w środku.
Samotny, z ludźmi wokół.
Osierocony!

I wciąż patrzący w lustro.
Wykrzykuję swe imię.
Jakże ono dziwnie brzmi w tych ustach.
Ustach, co wypowiedziały zbyt wiele słów.

Lustro, kontur postaci.
I znów tak cicho z blaskiem świec w oddali.
Wynurzam się z ciemności.
Wyciągam swą dłoń by uchwycić To coś.
Coś co porusza się w martwym ciele.
Krzyczę!
Stąpam pomiędzy światłem i ciemnością.
Dotknij mnie – szepcze patrząc przekrwionymi oczami.
Spojrzenie zaczepione w martwym punkcie na zniszczonej ścianie.

Jeszcze raz – zrób to.
Wiem że tego pragniesz.
– Sumienie twym druhem?
– Kłamstwo aniołem.

Zanurz we mnie swój nos nie wstydząc się.
Unieś się nad ziemią i wyzwól bestie.

A gdzie Twe oblicze chłopcze?
Czy to Ty leżysz na podłodze tej łazienki?
Czerwona plama..

Powrót do działu Literatura