Złamane Krainy – wyjaśnienie numeracji części, tomów…

Jak zwykle mam nieodparte wrażenie, że piszę coś co powinno powstać już dawno dawno temu, ale że kieruję się maksymą „lepiej późno niż wcale”, nie mam o o to większych problemów. Zaczynajmy!

Cała opowieść o Złamanych Krainach jest Sagą – a więc składa się z wielu książek. Tak w przyszłości, jeśli stworzę kolejne uniwersum, a tak się zapewne kiedyś stanie, to jego nazwa będzie na przodzie kompletnego „tytułu” danego utworu.

Aktualnie książki są tytułowane w następujący sposób:

Złamane Krainy – Księga X – Tom Y – Tytuł Z

Pierwsza składowa to nazwa uniwersum. Druga to numer chronologiczny całej sagi. Później następuje nazwa Tomu. Tomów będzie łącznie 6 (lub 7), ponieważ są bezpośrednio skorelowane z kierunkami świata, a więc również z nieskończonymi klejnotami mocy.
Tom O – Osgill
Tom I – Immerdith
Tom E – Erliath Vangammon
Tom A – Aqwartosh
Tom U – Ulfr
Tom Y – Yorsil oraz Yakesh
(mocno się zastanawiam czy nie będzie to rozbite na dwa osobne tomy, ale nim do tego dojdzie, upłynie jeszcze sporo czasu)

Ostatnią składową tytułu jest nazwa danej książki. Ponadto każda książka dzieli się na części, które stanowią całość względem danego tomu. Przykładowo Tom O składa się z „Śladami Barda” (Część I – Spacer ze Śmiercią oraz Część II – Wrażliwość dwóch Węży) oraz „Bracia Krwi” (Część III – Plamy Zielonej Krwi oraz Część IV – Samotne Ziarenka Piasku).

W planach mam wydanie po dwie książki z każdego Tomu, a więc łącznie ich będzie dwanaście. Każda książka w domyśle ma wychodzić plus minus po roku. Tak, będąc sceptycznym można stwierdzić, iż na zakończenie Sagi przyjdzie nam czekać co najmniej 10 lat. Tak, po części to prawda. Musicie zrozumieć, że też jestem człowiekiem i z czegoś muszę żyć, a wydawanie książek – jak to wielu się wydaje – nie jest wcale takie dochodowe. Aktualnie cały czas dopłacam do tego interesu, by móc coś stworzyć i przedstawić to moim Czytelnikom. Już nawet w momencie, gdyby sprzedaż pokrywała koszty produkcji (wydruk + stworzenie okładki) przy moim zarobku wynoszącym okrągłe zero złotych, byłoby super. Aktualnie cały czas walczę z tymi podłymi „minusami”. Praktycznie każda osoba, która przeczytała „jedynkę” – nawet te które niekoniecznie za fantastyką przepadają – były nią wręcz zachwycone. Problem sprzedaży tych książek jednak leży gdzie indziej – najtrudniejszy jest początek. Trzeba dotrzeć do większej grupy odbiorców, bo większość fanów fantastyki nawet nie wie o istnieniu czegoś takiego.

Inna ciekawa sprawa – może się wydawać że niektór wydarzenia w „jedynce” czy „dwójce” nie mają uzasadnienia. Nic bardziej mylnego! Zanim zacząłem pisać „jedynkę” miałem zaplanowane ogół wydarzeń calutkiej Sagi, a więc również znam zakończenie, które wypłynie na światło dzienne za plus minus dziesięć lat. Wszystko ze sobą jest powiązane, a gdy już będzie się czytało książka po książce dostrzeże się milutkie nawiązania pomiędzy kolejnymi częściami – to taki smaczek do tych bardziej wnikliwych Czytelników i puszczenie im oczka. ; )

Nawet mocno zastanawiam się, czy kiedyś nie będą uzupełnienia/rozszerzenia wszystkich tomów – wtedy możliwe że ukaże się 18 książek ze Złamanych Krain.
Mam nadzieję, że jako tako wam to wyjaśniłem. Macie jakiekolwiek pytania? Śmiało, pytajcie.